Przerwana odbudowa. Polska międzywojenna – refleksja nad gospodarką i współczesne nawiązania

 

„Gazeta Polska” rozpoczyna akcję Gospodarczy Fundament Niepodległości, przypominającą, z jakimi wyzwaniami ekonomicznymi zmagała się Rzeczpospolita w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości i co z tamtych czasów pozostało do dziś. Akcji będzie towarzyszył plebiscyt czytelników na Firmę 100-lecia Niepodległości.

Czy 20-lecie międzywojenne było wspaniałym okresem rozwoju polskiej gospodarki, czy czasem zastoju i zmarnowanych szans? Czy mamy powody do dumy z ówczesnych osiągnięć, czy do rozczarowania, że zrobiono tak niewiele? Co w ogóle wiemy o gospodarczej historii tego okresu, poza wyniesioną ze szkoły wiedzą o reformie Grabskiego, budowie Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego? Pamięć o dokonaniach międzywojennej Polski zawsze funkcjonowała w cieniu ideologii i polityki. Komunistyczna propaganda starała się przedstawić ten okres w najciemniejszych barwach, eksponując informacje o biedzie, zacofaniu i błędach w polityce gospodarczej. Po upadku PRL skupiono się z kolei na przekazie pozytywnym, wysoko oceniając dokonania ówczesnych rządów, osiągnięcia polskiej myśli technicznej, uruchomione już wielkie inwestycje i przerwane przez wybuch II wojny światowej ambitne plany rozwoju.

20 lat w statystyce

Biorąc pod uwagę dane statystyczne, rzeczywiście nie ma szczególnych powodów do dumy. Wprawdzie, jak szacują ekonomiści, od roku 1920 do 1938 dochód na osobę w Polsce wzrósł z 21,6 proc. do 42,7 proc. dochodu przypadającego na mieszkańca Europy Zachodniej, ale w 1913 r. na pozostających pod zaborami ziemiach obejmujących Królestwo Polskie, Wielkie Księstwo Poznańskie i Galicję wynosił on średnio 55,3 proc. Gospodarczą stagnację w okresie między wojnami światowymi pokazują też inne dane. Jak wynika z szacunków szwedzkiego ekonomisty Ingvara Svennilsona, produkcja przemysłowa w Polsce osiągnęła w latach 1936–1939 zaledwie 95 proc. poziomu z 1913 r.. To najgorszy wynik ze wszystkich dużych krajów europejskich. Z drugiej strony jednak statystyki pokazują, że w ostatnich latach przed II wojną światową rozwój naszego przemysłu był jednym z najszybszych na świecie. O ile przeciętny wzrost wytwórczości w latach 1935–1938 wyniósł globalnie 17 proc., to w Polsce było to 30 proc., czyli tyle co w Japonii. Lepszym wynikiem mogła pochwalić się tylko Dania gdzie osiągnięto 39 proc. wzrostu. Istnieją więc podstawy, by spekulować, że gdyby nie niemiecka napaść we wrześniu 1939 r., nasz kraj mógłby szybko nadrabiać zaległości do bardziej rozwiniętych państw.

Kryzys naprawdę wielki

Główną przyczyną gospodarczego zapóźnienia przedwojennej Polski było dziedzictwo ponad 200 lat zaborów. Poza Górnym Śląskiem pozostałe regiony były terenami rolniczymi, w dodatku, poza Wielkopolską i Pomorzem, z bardzo zacofaną strukturą i metodami produkcji (plony z hektara były na ziemiach zaboru pruskiego dwukrotnie wyższe niż na Kresach Wschodnich). Polska była krajem rolniczo-przemysłowym, o dużym rozdrobnieniu ziemi rolnej, gdzie gospodarstwa produkowały przede wszystkim na swoje potrzeby, a dochody ich właścicieli były bardzo niskie. Niepodjęcie radykalnej reformy rolnej zamroziło tę strukturę, co zemściło się w latach Wielkiego Kryzysu.

Tradycja ważna dla współczesności

Jednak musimy pamiętać, że w czasie pierwszych 20 lat niepodległości podłożono podwaliny pod rozwój polskiego przemysłu i podjęto działania mające przekształcić zacofany i oparty na rolnictwie kraj w rozwiniętą gospodarkę. A polscy inżynierowie i naukowcy mogli pochwalić się w tamtym okresie licznymi wynalazkami i konstrukcjami, które zdobyły międzynarodowe uznanie. Naszym celem jest sprowokowanie refleksji na temat przyczyn i skutków najbardziej znaczących wydarzeń i procesów, i zastanowienie się, jakie wnioski płyną z tego dla współczesności i koncepcji tworzonych na przyszłość. Przede wszystkim chcemy przypomnieć polskie firmy, tysiące dużych, mniejszych i całkiem małych przedsiębiorstw, z których całkiem sporo przetrwało do dziś. Liczne firmy obecne na rynku odwołują się do tradycji podmiotów międzywojennych. Dlatego poza tekstami poświęconymi gospodarce II Rzeczypospolitej i debatami z udziałem ekspertów, polityków i przedsiębiorców, chcemy, aby osią akcji „Gospodarczy Fundament Niepodległości" był plebiscyt – głosowanie czytelników – w którym zostanie wybrana Firma 100-lecia Niepodległości. Chcemy wyróżnić firmy, które mogą poszczycić się długą historią działalności, odwołują się do tradycji II Rzeczpospolitej albo poprzez swoje działania promują Jubileusz 100-lecia Odzyskania Niepodległości. Nie chodzi nam przy tym tylko o największe przedsiębiorstwa, zamierzamy też zachęcić do udziału w plebiscycie także te najmniejsze, działające lokalnie. Dokonany przez czytelników wybór zostanie zatwierdzony przez Kapitułę Nagrody, która przyzna nagrody i wyróżnienia. Wszystkie one zostaną wręczone na zorganizowanej w listopadzie tego roku gali z udziałem przedstawicieli władz państwowych i instytucji publicznych oraz największych przedsiębiorstw. Wszystkie szczegóły konkursu, w tym Regulamin Nagrody Firma 100-lecia Niepodległości i formularz zgłoszeniowy dla przedsiębiorstw chcących wziąć udział w plebiscycie czytelników, można znaleźć na stronie www.gospodarka100.niezależna.pl